wtorek, 4 czerwca 2013

Rozdział 3

Otworzyłam drzwi i weszłam do domu odwiesiłam kurtkę, a w salonie czekali już na mnie rodzice. Ich miny nie były zbyt pogodne. Nie bardzo rozumiałam co się dzieję.
- Zapraszam do nas Kasedy. Musimy porozmawiać. - powiedział stanowczo ojciec. Kontynuował. - Dzwoniła do nas twoja nauczycielka historii i ....
- Dzwoniła do was!! - nie dałam mu dokończyć.
- Tak dzwoniła.
- A to suka! - krzyknęłam na cały głos, zapominając o tym, że rodzice siedzą w tym samym pokoju.
- Kasedy! - krzyknęła matka - Jak ty się wyrażasz. Nie tak uczyliśmy cię z ojcem. Poza tym to twoja nauczycielka i ma prawo, a nawet musi do nas dzwonić w trudnych sytuacjach.
- Ale wy tego nie rozumiecie! Ona mi OBIECAŁA , że wam jeszcze o niczym nie powie, ale zwróci uwagę na moje zachowanie! Obiecała mi! - wrzeszczałam , bo wiedziałam co się szykuje.
- Skarbie nie denerwuj się. Domyślamy się więc , że wiesz o co chodzi i chyba zdajesz sobie sprawę, że nie obejdzie się bez kary.- powiedział ojciec.
- I co?! znowu zamkniecie mnie na 3 miesiące w domu. Zdajecie sobie sprawę ile to jest? 1/4 roku. A wiecie co czułam do was , gdy ostatnim razem mnie na tyle ' aresztowaliście ' ? Czułam do was nienawiść! - przeginałam, ale nie zwracałam na to uwagi - Byliście ostatnimi osobami jakimi kiedykolwiek chciałam widzieć na oczy. Nie chciałam mieć z wami nic wspólnego. Chciałam uciec z domu, bo tak wielką czułam do was niechęć! Więc teraz mówię nie. Nie zamkniecie mnie! A jeśli to zrobicie, to ucieknę, ale już nie wrócę.  - ostatnie zdanie wykrztusiłam stanowczo ciszej. Za tą wypowiedź powinnam mieć kłopoty, ale wszystko co powiedziałam było prawdą. Rodzice spoglądali na mnie, nie jak na córkę, ale jak na ledwo im znaną osobę.
- Kasedy..... - zaczęła mama.
- Dajcie mi spokój i nie odzywajcie się do mnie. - pobiegłam do pokoju, trzasnęłam drzwiami i zamknęła je na klucz. Może moja reakcja była zbyt szybka, bo nie dałam rodzicom dojść do słowa, ale wydaje mi się, że słuszna. Nie zawsze są numerem 1. Tym razem to ja. I przysięgam, że jeśli zamkną mnie w domu to ja ucieknę.
________

Minęły 2 godziny. Ja dalej leżałam w pokoju wypłakując się w poduszkę. Moje życie z każdą sekundą zdawało się być coraz gorsze. Czułam się jakby milion noży wbijało mi się w brzuch. Usłyszałam czyjeś kroki. Byłam pewna, że to rodzice. Nie chciałam słuchać ich bezsensownych kazań.
- Kasedy? -  głos należał do mojej mamy. - Słońce zejdź na kolacje. Chcemy z tatą porozmawiać o twoim zachowaniu.
- Nigdzie nie idę . - syknęłam - Dajcie mi spokój.
- Ale córciu. Tylko porozmawiamy.
- Wiesz jaki jest ojciec! U niego rozmowa będzie wyglądała tak, że zamknie mnie w domu. Znowu. A ja też mam własne życie.- tłumaczyłam się. Nie miałam zamiaru zejść na dół i dobrze o tym wiedzieli.
- Jak chcesz. - mama odeszła , a ja kontynuowałam użalanie się nad sobą gdy usłyszałam ciche stukanie w okno. Przeraziłam się. Myślałam , że to tylko moja wyobraźnia, ale to się powtarzało. Bałam się odwrócić. Jednak powstrzymałam swój lęk. To co zobaczyłam za oknem oszołomiło mnie. To był Zayn.
Podbiegłam do okna i je otworzyłam. Sam fakt , że tu przyszedł zadziwił mnie, nie licząc tego, że musiał wspiąć się po rynnie na 2 piętro. Chłopak wszedł do środka i stanął przede mną ze słodkim uśmieszkiem.
- Zayn, cholera jasna co ty tu robisz? - starałam się być odpowiednio cicho by nikt nas nie usłyszał.
- Chciałem cię zobaczyć, i tyle. - słuchałam go z niedowierzaniem. - Stęskniłem się.
- Stęskniłeś się? Za czym? Zamieniliśmy może 2 słowa.
- Ja pierdole Kase. Milion dziewczyn oddało by życie bym przyszedł do nich do domu, a nawet do nich zagadał, a ty masz pretensję.
- Co?! Nie sądzisz , że masz za wysoką samoocenę?
- Co to kurwa spowiedź? Masz wielkie szczęście, że tu jestem . Możesz mnie popodziwiać.
- Jesteś cholernym dupkiem! - krzyknęłam. Miałam nadzieję, że rodzice tego nie usłyszeli.
- Co powiedziałaś? - podszedł bliżej z dłońmi zaciśniętymi w pięści i patrzył na mnie srogo. Miał taki wzrok, że zaczęłam się go bać. - Pytałem co powiedziałaś?
- Nic. - odpowiedziałam drżącym głosem.
- Mam nadzieję. Jesteś jebaną suką. I pomyśleć, że nawet chciałem zaprosić cię na randkę. - to pewno po to tu przyszedł. Bałam się go, ale to był mój dom i nie mogłam pozwolić, aby się tu rządził .
- Mam to w dupie!
- Co powiedziałaś?! - znowu zapytał.
- Słyszałeś. A teraz wyjdź z mojego domu zanim sama zrzucę cię z okna.!
- Nie zmusisz mnie! - ciągnął.
- W tej chwili masz stąd wyjść! - protestowałam - Albo zadzwonię na policję.
Widocznie te słowa do niego przemówiły. Zaczął wychodzić. Stanął na poddaszu i znowu zaczął się odzywać.
- Pamiętaj. Jeszcze kiedyś skończymy w jednym łóżku kochanie.- wkurzała mnie jego pewność siebie. Miałam ochotę uderzyć go prosto w twarz.
- Odwal się! - on zjechał po rynnie, a ja zamknęłam okno.
Poszłam pod prysznic, przebrałam się do piżamy i położyłam się na łóżku z laptopem przy zgaszonym świetle. Na mailu zobaczyłam 4 nieodebrane wiadomości. Sądziłam , że to od Zayna i nie pomyliłam się.
1.'Sorry za moje denne zachowanie.'
2. 'Nie chciałem cię urazić.'
3. 'To może dlatego, że przy tobie zawsze czuję się spięty. Twoje oczy hipnotyzują'.
To co przeczytałam otworzyło mi oczy na tego chłopaka. Jego charakter był nietypowy, ale coś mnie do niego ciągnęło. Ale nie wiem co.
Zdziwiłam się jednak z innego powodu. Ostatnia wiadomość nie była od Zayna. Ona była od Justina o.o.
'Tęsknię za tobą i nie umiem się doczekać kiedy cię zobaczę. Chciałbym spotkać cię ponownie, ale teraz w innych okolicznościach.'
Poczułam motyle w brzuchu. 
------------------------------------------------------
Krótkie, ale mam nadzieję, że się podobał. Bardzo długo nie pisałam, ale postaram się to wam zrekompensować xD 

środa, 24 kwietnia 2013

Rozdział 2

Nie wiedziałam co powiedzieć. Otworzyłam usta aby coś powiedzieć, jednak dzwonek mnie wyprzedził. Część mnie była zadowolona, a część żałowała, że nie zdążyłam nic powiedzieć.
- Przykro mi, ale muszę iść na lekcję  - powiedziałam , kierując się w stronę szkoły. - Pa!
- Taa... cześć. - odpowiedział i również szedł w stronę klas. Byłam trochę rozkojarzona. W końcu dopiero co go poznałam, a on już zaprasza mnie na randkę. A może on nie proponował randki ? Może to miało być tylko ' przyjacielskie spotkanie ' . Co ja plotę?! Przecież  w tych czasach , coś takiego już nie istnieje. Nie powinnam jednak o tym myśleć. Teraz powinnam skupić się na lekcjach.
______________________
Siedziałam w ostatniej ławce z Emily i czekałam z niecierpliwością na dzwonek. To już ostatnia lekcja. Nie mogłam się doczekać gdy pani Hemming przestanie opowiadać o wojnie 100 letniej i będę mogła wrócić do mojego nudnego życia. Nauczycielka bardzo wczuwała się w to co mówi. Widać, że kocha swoją pracę. Ale jak można interesować się wojnami? To co było już nie powróci. Oparłam głowę o rękę. 
- Nie śpij Kasedy. Zaraz dzwonek . Jeszcze 3 minuty. - powiedziała Em , wyciągając z piórnika ołówek i rysując coś na wewnętrznej stronie tylnej okładki zeszytu. 
- Nie śpię. Ale nie interesują mnie wojny. Jak ona może się tak ..... - przerwałam , czując na sobie zimne spojrzenie pani Hemming. 
- Jak ona co , panno Kasedy? - zapytała - Jak ona co?!- powtórzyła, prawie krzycząc.
- Yyy....no wie pani. Chodziło mi o to, że...- znów nie dokończyłam, bo przerwał mi dzwonek. - Oj jaka szkoda! Chyba musimy już iść do domu! -krzyknęłam.
- O nie panno Morgan. Ty zostajesz, a reszta może wychodzić.- po tych słowach wszyscy zaczęli się pakować. Emily wychodząc, posłała mi spojrzenie mówiące 'powodzenia'. W tym momencie bardzo go potrzebowałam . Ostatnio pani często mnie upomina. To za rozmawianie, to za nie uważanie , itp. Kiedyś to musi się skończyć. 
Gdy wszyscy opuścili klasę, ja spakowałam się i podeszłam do biurka. 
- Co się z tobą dzieję Kasedy?! Od pewnego czasu wcale nie uważasz na mojej lekcji. Jesteś wzorową uczennicą i wiem o tym, ale twoje oceny z historii lecą w dół. Co się stało? - mówiła stanowczo. 
- Sama nie wiem. Może po prostu nie interesuję mnie wojny.- mówiłam, żałując od razu swoich słów, bo wiem, że ten dział jest ulubionym działem pani Hemming.
- Jak to cię może nie interesować ?! Przecież to jest... 
- Nudne? -przerwałam jej.
- Chciałam powiedzieć wspaniałe. - jej mina zrobiła się jeszcze bardziej surowa. Nie wiedziałam co mam mówić. - W takim razie chcę aby się pani poprawiła. W innym razie będę musiała porozmawiać z twoimi rodzicami.
- Nie ! Proszę. Ostatnim razem przytrafiło mi się to w 5 klasie! Dostałam szlaban na 3 MIESIĄCE! Wie pani ile to jest czasu?!- krzyczałam. Wszystko , ale nie szlaban. 
- W takim razie liczę na poprawę. A teraz do widzenia panno Morgan.
- Taaa... do widzenia.- odpowiedziałam i kierowałam się w kierunku drzwi.


Nie mogłam uwierzyć w to co się przed chwilą wydarzyło. Jednak nie chciałam teraz o tym myśleć. Zeszłam po schodach na parking i zauważyłam, że Em już pojechała. Zawsze mnie zawoziła do domu. Widać musiałam wracać te 3 km do domu na piechotę .
Szłam chodnikiem ii rozmyślałam o swoim bezsensownym , nudnym, beznadziejnym życiu. Po pewnym czasie zobaczyłam, że zatrzymał się przy mnie samochód. Srebrne volvo. Otworzyła się szyba od strony pasażera i ujrzałam te przepiękne brązowe oczy. Stanęłam jak wryta. 
- Hej - powiedział chłopak - Potrzebujesz może podwózki ? - skinęłam głową bo nie umiałam się odezwać.-To wskakuj.- powiedział. Bez chwili zawahania , otworzyłam drzwi , usiadłam i zapięłam pasy. Chłopak ruszył. - Jak się nazywasz? - zapytał.
- Kasedy . A ty? - odpowiedziałam , w końcu się odzywając,
-  A ja Bieber. Justin Bieber. - po powiedzeniu tego zaczęłam się głośno śmiać.- Co w tym śmiesznego? - powiedział, a ja poczułam się głupio. 
- No bo wiesz. Powiedziałeś to tak jak Bond. James Bond - znowu zaczęłam się śmiać, ale ciszej.On jednak patrzył na mnie jak na wariatkę. - To tylko żart. - tłumaczyłam się.
- Taaa...  nie śmieszny.- Wyszłam na totalną wariatkę. Chciałam tylko rozluźnić atmosferę, a wyszłam tylko na debilkę. 
- Przepraszam. - powiedziała, a z oczu popłynęły mi łzy. 
- Ej, ej... Ty płaczesz? - zapytał. 
- To nic takiego, mam tak zawsze.
- Jak to zawsze? - kontynuował.
- Jak coś się stanie lub gdy... - zatrzymałam się nie wiedząc czy mam to powiedzieć.-ośmieszę się. - Justin uśmiechnął się i spojrzał na mnie.
- Nie ośmieszyłaś się. - starał się mnie pocieszyć. - Każdy ma inne poczucie humoru. Ciebie to może śmieszyć, a mnie niekoniecznie. Nie zwracaj uwagi na takie szczegóły. - jego uśmiech robił się coraz większy. - A teraz otrzyj łzy i kieruj gdzie mam jechać , bo już trochę jedziemy. - zrobiłam jak kazał.
- A tak racja. Zjedź na Road Street ok?- do końca jechaliśmy już cicho. Zjechał na moją ulicą, a ja wysiadłam z samochodu. 
- To cześć . Do zobaczenia - pożegnałam się.
- Ej, czekaj. - odwróciłam się.- Dasz mi swój numer? - na mojej twarzy automatycznie pojawił się uśmiech.
- Pewnie. - wzięłam jego komórkę i wpisałam tam swój numer. - To narazie. - skierowałam się w stronę drzwi, a srebrne volvo za mną odjechało. 

wtorek, 23 kwietnia 2013

Rozdział 1

Nudne, nudne, nudne, nudne życie... Nienawidzę go. Czasami mam ochotę rzucić się z mostu lub pociąć się żyletkę. Ale cóż mogę na to poradzić. Najwyraźniej Bóg tak chciał. Chciał abym to ja była uwięziona w tym ciele, z taką, a nie inną rodziną. Moja matka , Debi Morgan rozwiodła się i wyszła za mąż ponownie za mojego ojczyma JZ Morgana. Ja i mój 19-letni brat Drew , przyjęliśmy jego nazwisko. Ja miałam wtedy 7 lat. Po upływie roku moja mama urodziła kolejne dziecko, moją przyrodnią siostrę Susan. Obecnie ma 8 lat. Cała rodzina jest bardzo religijna, co może na prawdę zirytować . Według moich rodziców , nawet jak jestem chora muszę iść do kościoła. Ostatnim razem , jak miałam zapalenie oskrzeli i leżałam w szpitalu, to mój ojczym załatwił jakieś pastora , aby udzielił mi mszy świętej.
Mojego biologicznego ojca nie pamiętam. Czasami w mojej głowie ujawniają się jakieś niewyraźne obrazy z przeszłości. Jednak nie są one na tyle wyraźne  by rozpoznać tatę gdy idzie np.przez ulicę. Chciałabym go spotkać. Porozmawiać. Ale mama mówi mi, że to zły człowiek i nie warto mi się z nim zadawać. Ja jej nie wierzę. Ona sądzi, że nie kłamię, a ja czuję się ciągle oszukiwana. To okropne. 
Dobra! Koniec! Przecież nie muszę myśleć o moim dennym życiu cały wieczór, prawda? Wolę go spędzić trochę inaczej. 
Wstałam z łóżka i usiadłam przed komputerem , gdy nagle usłyszałam krzyk mamy. 
- Kasedy! Kolacja!- po tych słowach natychmiast zeszłam na dół po schodach i zajęłam moje stałe miejsce przy stole. Obok mnie usiadła Susan, na przeciwko rodzice,  ale brakowało jeszcze Drew. 
- Gdzie twój brat znowu się podziewa? Tak jest prawie codziennie. Ani razu nie możemy zjeść w spokoju rodzinnej kolacji - mówiła zirytowana matka. Z jednej strony ma rację, ale z drugiej, wciąż traktuje go jak dziecko , którym nie jest. Ma 19 lat i ma prawo wyjść z domu kiedy tylko chce i nie musi się nikomu tłumaczyć.- Wiesz może gdzie mógł pójść?
- Nie, przykro mi. Może wyszedł gdzieś z kumplami. Ale nie jestem pewna. - odpowiedziałam
- Co ty gadasz Kase ? On na pewno wyszedł gdzieś z jakąś dziewczyną. Gdy byłam u niego w pokoju , to widziałam dużo zdjęć z prawie gołymi dziewczynami. Pewno co wieczór inną zabiera na kolację. - odezwała się Susan. Teraz chyba trochę przegięła. Rozumiem, że ona może myśleć, ze te plakaty to zdjęcia od dziewczyn Drew, ale tak na serio to tylko plakaty z Play Boya. Teraz pewnie brat będzie mieć nieźle przesrane u rodziców. 
- Przestań Susan! - warknęłam - Na pewno ci się przywidziało. Nasz brat ma już dziewczynę, a te zdjęcia to bzdura. Poza tym jak udało ci się wejść do jego pokoju skoro zawsze zamyka go na klucz?
- To proste! Raz gdy brał prysznic , zapomniał zamknąć drzwi. - odpowiedziała.
- Po co tam wchodziłaś Susan Loren Morgan? - zapytała zirytowana mama. 
-  Bo Drew zabrał mi lalkę . Chciałam ją odzyskać i poszłam po nią. 
- Mam taki dziwny pomysł. Może byśmy tak zabrali się za tą kolację co? Dajmy już spokój Drew. Widocznie sądzi, że w tym wieku ma do wszystkiego prawo. Nie będziemy przecież na niego czekać. - zaproponował ojciec. 
Wszyscy zaczęli jeść. Na stole był kurczak, sałatka, chleb oraz wszystko z czego można zrobić kanapkę. Ja zrobiłam sobie tylko jedną kromkę z szynką i z serem. Jedliśmy przez około pół godziny, gdy nagle usłyszeliśmy dźwięk otwierających się drzwi. Był to Drew. Zdenerwowany rzucił kurtkę na kanapę i usiadł do stołu. Rodzice spojrzeli na niego z rozczarowaniem.
- Co to za zachowanie Drew Matiasie Morganie! Nie wychowaliśmy cię tak! - krzyknęła matka - Z resztą gdzie byłeś!? Już prawie skończyliśmy rodzinną kolację.
- Kogo obchodzi jakaś głupia rodzinna kolacja?! Mam ważniejsze rzeczy do roboty. - syknął. Sądzę, że trochę przegiął. 
- Drew..-zaczęłam, ale on nie dał mi skończyć.
- O co chodzi Kasedy! Mam rację. Za trzy lata i ty będziesz mieć w dupie nasze ' rodzinne kolacyjki ' .
- Drew ! - krzyknął ojciec. 
- Co w ciebie wstąpiło synu. Nigdy tak się nie odzywałeś. Z resztą zostaw Kasedy w spokoju. Nie zasłużyła na to by ją tak traktować. - powiedział mama.
- Ale o co wam wszystkim chodzi ?! -krzyczał coraz głośniej - Mówię prawdę. Myślicie, że jak wasze dzieci dorosną to będą jedli z wami ' rodzinne kolacje i obiadki ' ? Nie! Wszyscy was opuszczą bo będą mieć własne życie. Kasedy już nie wiele brakuje. - Wszyscy byli zaskoczeni tym co powiedział. Nikt nie spodziewał się po nim aż tak ostrych słów. Ponieważ nie chcieliśmy się kłócić , nic już nic nie mówił. Po chwili przeprosiłam i odeszłam od stołu. Poszłam do pokoju i przebrałam się do różowej piżamy w owce. Była już godzina 21:30, ale ja wzięłam jeszcze laptopa i położyłam się z nim do łóżka. Zalogowałam się na facebooka. Zobaczyła jedno nowe zaproszenie od nijakiego 'Zayna Malika'. Nie znałam kolesia, ale zaakceptowałam. Po upływie 3 minut dostałam nową wiadomość na czacie od mojego nowo-dodanego znajomego.
Z:
Hej
Ja: 
Cześć. Znamy się?
Z: 
Ja cię znam. Nie wiem czy ty mnie znasz. 
Ja:
No właśnie nie kojarzę. Może sprowadziłbyś mnie na dobrą drogę?
Z: 
W sensie?
Ja: 
Abyś mi powiedział skąd ty mnie znasz i skąd ja mam kojarzyć ciebie ;)
Z:
Aaa.. ok . Ze szkoły. To ty jesteś Kasedy Morgan. Najlepsza przyjaciółka Emily Grace. Miło mi. Jestem Zayn . Jestem od ciebie o 2 lata starszy. Chodzimy do tego samego liceum :)
Ja:
Już kojarzę! To ty jesteś zwycięzcą konkursu z angielskiego?!
Z:
No nie zwycięzcą. Miałem 2 miejsce. 
Ja: 
Wielka mi różnica. Dla szkoły jesteś najlepszy.
Z:
Daleko mi do bycia najlepszym. Ale, hmm.... potrzebujesz może jutro podwózki do szkoły? Chętnie cię przybiorę. 
Ja:
Wiesz gdzie mieszkam?
Z:
Jak mi powiesz to będę wiedział. :D
Ja: 
Heh. Road Street 410.
Z:
Skoro powiedziałaś mi adres to mam cię podwieźć? 
Ja: 
Pewnie. O której będziesz?
Z: 
7:15.
Ja: 
Tak wcześnie?!
Z:
Jestem 'rannym ptaszkiem' :D 
Ja:
Haha! Spoko. A teraz idę spać. To do jutra.
Z:
Cześć.
____________________________

Usłyszałam dźwięk  budzika. Byłam bardzo zmęczona bo nigdy nie wstawałam tak wcześnie. Wyciągnęłam rękę i nacisnęłam guzik na budziku aby go wyłączyć. Była godzina 6:15. Za godzinę miał przyjechać Zayn. Muszę przyznać, że z tego co widywałam go w szkole, był przystojny. Nawet bardzo. Gdy zaproponował mi podwózkę, miałam motylki w brzuchu. Nie spodziewałam się tego po jednej, krótkiej rozmowie. 
Poszłam do łazienki , ściągnęłam piżamę i weszłam pod prysznic. Pozwoliłam aby przez 15 minut gorąca woda swobodnie po mnie spływała. Uspokajało mnie to. Zaraz po wyjściu owinęłam się miękkim ręcznikiem i wysuszyłam moje brązowe włosy, po czym spięłam je w kucyk. Potem nałożyłam podkład i puder, a następnie pomalowałam oczy tuszem. Podeszłam do szafy by wybrać dla siebie jakieś ubrania. Postanowiłam ubrać czarne dżinsy i białą , luźną koszulę. Po chwili zauważyłam, że była już 7:00. Zeszłam po cichu do kuchni , licząc na to, że nikogo nie obudzę. Ku mojemu zdziwieniu wszyscy prócz Susan już nie spali. 
- Cześć skarbie. Ty już ubrana? - odezwała się mama podchodząc do mnie i całując mnie w czoło. - Co spowodowało, że tak wcześnie wstałaś? Hmm? - Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Nie mogłam im powiedzieć, że jadę do szkoły z chłopakiem, którego ledwo znam, a poza tym zadawali by mi milion pytań na jego temat Zayna, na które nie znałabym odpowiedzi.- Więc? 
- No cóż .. hmm.. tego.. Emily poprosiła mnie , abym była wcześniej w szkole , bo chciałaby powtórzyć ze mną projekt na angielski. Przyjedzie po mnie jej kolego, bo Emi stwierdziła, że o tej porze nie będę w stanie się ruszać. Heh..-  chyba udało mi się wymyślić dość dobrą wymówkę.
- Jaki kolega? - i tu zamarłam. Myślałam, że pytania się skończą.
- Właściwie to nie wiem. Podobno fajny. A teraz przepraszam, ale muszę zjeść śniadanie. - powiedziałam z nadzieją, że odpuszczą. I tak też się stało. Mama się nie odzywała, a tata z bratem kontynuowanie zjadanie kanapek. 
Ja zjadłam tylko jabłko, a na lunch wzięłam sobie 2 kromki chleba z serem. Zanim zdążyłam się obejrzeć była już 7:15. Po chwili pod dom przyjechał czarny samochód. Pożegnałam się z rodzicami i wyszłam z domu. Byłam zdenerwowana. Nie wiedziałam co mam powiedzieć gdy wejdę do samochodu i o czym będziemy rozmawiać w środku. Otworzyłam drzwi i wsiadłam. 
- Hej .- odwróciłam się do niego i zapięłam pasy . On mi odpowiedział, po czym ruszył. Był ubrany cały na czarno. Jego ciemne włosy mieszały się z czarnym kapeluszem. 
- Jaką masz pierwszą lekcję?- zapytał.
- Fizykę. - odpowiedziałam .
- Ja biologię. Nie znoszę fizyki. 
- Heh-uśmiechnęłam się - ja też nie. 
- Nie zdziwiło cię to, że koleś, którego ledwo znasz zaprasza cię na fb. i od razu piszę?
- Niekoniecznie ; ) - znowu się uśmiechnęłam.
- Czyli mam rozumieć, że to nie nowość ? - w jego słowach było czuć sarkazm. 
- Nie no nie nowość. Ale jakoś mnie to po prostu nie zaskoczyło.
- Spoko.-  przez resztę jazdy prawie się nie odzywaliśmy. Rozmawialiśmy tylko na temat szkoły i mojej przyszłej kartkówki z historii. 
Chwilę później dojechaliśmy na szkolny parking . Byłam na siebie zła , bo chciałam zrobić na nim wrażenie, a wydawało mi się, że byłam nudna . Wyszłam z samochodu i zatrzasnęłam za sobą drzwi. 
- To cześć. Dzięki za podwózkę. - powiedziałam idąc przed siebie i nie odwracając się.
- Czekaj! - krzyknął. Odwróciłam się, on podszedł do mnie, a moje policzki się zarumieniły. - Mam pytanie. - po tych słowach poczułam motyle w brzuchu. 
- Tak? - zapytałam 
- Umówiłabyś się ze mną? - zaskoczona, uśmiechnęłam się tylko wahająco ... 

Wstęp.

Więc. Chcę abyście bohaterów mogliście sobie sami wyobrazić więc tylko napiszę ich imiona i nazwiska, a ich wygląd będzie opisany w opowiadaniu ; )
 Występują:
Zayn Malik: 

Justin Bieber:

 oraz:
Kasedy Morgan  
Emily Grace 
Debi Morgan
JZ Morgan
Susan Morgan
Drew Morgan 

i inni .