wtorek, 4 czerwca 2013

Rozdział 3

Otworzyłam drzwi i weszłam do domu odwiesiłam kurtkę, a w salonie czekali już na mnie rodzice. Ich miny nie były zbyt pogodne. Nie bardzo rozumiałam co się dzieję.
- Zapraszam do nas Kasedy. Musimy porozmawiać. - powiedział stanowczo ojciec. Kontynuował. - Dzwoniła do nas twoja nauczycielka historii i ....
- Dzwoniła do was!! - nie dałam mu dokończyć.
- Tak dzwoniła.
- A to suka! - krzyknęłam na cały głos, zapominając o tym, że rodzice siedzą w tym samym pokoju.
- Kasedy! - krzyknęła matka - Jak ty się wyrażasz. Nie tak uczyliśmy cię z ojcem. Poza tym to twoja nauczycielka i ma prawo, a nawet musi do nas dzwonić w trudnych sytuacjach.
- Ale wy tego nie rozumiecie! Ona mi OBIECAŁA , że wam jeszcze o niczym nie powie, ale zwróci uwagę na moje zachowanie! Obiecała mi! - wrzeszczałam , bo wiedziałam co się szykuje.
- Skarbie nie denerwuj się. Domyślamy się więc , że wiesz o co chodzi i chyba zdajesz sobie sprawę, że nie obejdzie się bez kary.- powiedział ojciec.
- I co?! znowu zamkniecie mnie na 3 miesiące w domu. Zdajecie sobie sprawę ile to jest? 1/4 roku. A wiecie co czułam do was , gdy ostatnim razem mnie na tyle ' aresztowaliście ' ? Czułam do was nienawiść! - przeginałam, ale nie zwracałam na to uwagi - Byliście ostatnimi osobami jakimi kiedykolwiek chciałam widzieć na oczy. Nie chciałam mieć z wami nic wspólnego. Chciałam uciec z domu, bo tak wielką czułam do was niechęć! Więc teraz mówię nie. Nie zamkniecie mnie! A jeśli to zrobicie, to ucieknę, ale już nie wrócę.  - ostatnie zdanie wykrztusiłam stanowczo ciszej. Za tą wypowiedź powinnam mieć kłopoty, ale wszystko co powiedziałam było prawdą. Rodzice spoglądali na mnie, nie jak na córkę, ale jak na ledwo im znaną osobę.
- Kasedy..... - zaczęła mama.
- Dajcie mi spokój i nie odzywajcie się do mnie. - pobiegłam do pokoju, trzasnęłam drzwiami i zamknęła je na klucz. Może moja reakcja była zbyt szybka, bo nie dałam rodzicom dojść do słowa, ale wydaje mi się, że słuszna. Nie zawsze są numerem 1. Tym razem to ja. I przysięgam, że jeśli zamkną mnie w domu to ja ucieknę.
________

Minęły 2 godziny. Ja dalej leżałam w pokoju wypłakując się w poduszkę. Moje życie z każdą sekundą zdawało się być coraz gorsze. Czułam się jakby milion noży wbijało mi się w brzuch. Usłyszałam czyjeś kroki. Byłam pewna, że to rodzice. Nie chciałam słuchać ich bezsensownych kazań.
- Kasedy? -  głos należał do mojej mamy. - Słońce zejdź na kolacje. Chcemy z tatą porozmawiać o twoim zachowaniu.
- Nigdzie nie idę . - syknęłam - Dajcie mi spokój.
- Ale córciu. Tylko porozmawiamy.
- Wiesz jaki jest ojciec! U niego rozmowa będzie wyglądała tak, że zamknie mnie w domu. Znowu. A ja też mam własne życie.- tłumaczyłam się. Nie miałam zamiaru zejść na dół i dobrze o tym wiedzieli.
- Jak chcesz. - mama odeszła , a ja kontynuowałam użalanie się nad sobą gdy usłyszałam ciche stukanie w okno. Przeraziłam się. Myślałam , że to tylko moja wyobraźnia, ale to się powtarzało. Bałam się odwrócić. Jednak powstrzymałam swój lęk. To co zobaczyłam za oknem oszołomiło mnie. To był Zayn.
Podbiegłam do okna i je otworzyłam. Sam fakt , że tu przyszedł zadziwił mnie, nie licząc tego, że musiał wspiąć się po rynnie na 2 piętro. Chłopak wszedł do środka i stanął przede mną ze słodkim uśmieszkiem.
- Zayn, cholera jasna co ty tu robisz? - starałam się być odpowiednio cicho by nikt nas nie usłyszał.
- Chciałem cię zobaczyć, i tyle. - słuchałam go z niedowierzaniem. - Stęskniłem się.
- Stęskniłeś się? Za czym? Zamieniliśmy może 2 słowa.
- Ja pierdole Kase. Milion dziewczyn oddało by życie bym przyszedł do nich do domu, a nawet do nich zagadał, a ty masz pretensję.
- Co?! Nie sądzisz , że masz za wysoką samoocenę?
- Co to kurwa spowiedź? Masz wielkie szczęście, że tu jestem . Możesz mnie popodziwiać.
- Jesteś cholernym dupkiem! - krzyknęłam. Miałam nadzieję, że rodzice tego nie usłyszeli.
- Co powiedziałaś? - podszedł bliżej z dłońmi zaciśniętymi w pięści i patrzył na mnie srogo. Miał taki wzrok, że zaczęłam się go bać. - Pytałem co powiedziałaś?
- Nic. - odpowiedziałam drżącym głosem.
- Mam nadzieję. Jesteś jebaną suką. I pomyśleć, że nawet chciałem zaprosić cię na randkę. - to pewno po to tu przyszedł. Bałam się go, ale to był mój dom i nie mogłam pozwolić, aby się tu rządził .
- Mam to w dupie!
- Co powiedziałaś?! - znowu zapytał.
- Słyszałeś. A teraz wyjdź z mojego domu zanim sama zrzucę cię z okna.!
- Nie zmusisz mnie! - ciągnął.
- W tej chwili masz stąd wyjść! - protestowałam - Albo zadzwonię na policję.
Widocznie te słowa do niego przemówiły. Zaczął wychodzić. Stanął na poddaszu i znowu zaczął się odzywać.
- Pamiętaj. Jeszcze kiedyś skończymy w jednym łóżku kochanie.- wkurzała mnie jego pewność siebie. Miałam ochotę uderzyć go prosto w twarz.
- Odwal się! - on zjechał po rynnie, a ja zamknęłam okno.
Poszłam pod prysznic, przebrałam się do piżamy i położyłam się na łóżku z laptopem przy zgaszonym świetle. Na mailu zobaczyłam 4 nieodebrane wiadomości. Sądziłam , że to od Zayna i nie pomyliłam się.
1.'Sorry za moje denne zachowanie.'
2. 'Nie chciałem cię urazić.'
3. 'To może dlatego, że przy tobie zawsze czuję się spięty. Twoje oczy hipnotyzują'.
To co przeczytałam otworzyło mi oczy na tego chłopaka. Jego charakter był nietypowy, ale coś mnie do niego ciągnęło. Ale nie wiem co.
Zdziwiłam się jednak z innego powodu. Ostatnia wiadomość nie była od Zayna. Ona była od Justina o.o.
'Tęsknię za tobą i nie umiem się doczekać kiedy cię zobaczę. Chciałbym spotkać cię ponownie, ale teraz w innych okolicznościach.'
Poczułam motyle w brzuchu. 
------------------------------------------------------
Krótkie, ale mam nadzieję, że się podobał. Bardzo długo nie pisałam, ale postaram się to wam zrekompensować xD